Partnerzy
Naszym partnerem w realizacji celów statutowych jest Fundacja Wspólna Droga.
|
|
prezentacja 12.11.2009.ppt
Pomóż rodzinom Przygotuj paczkę na Święta Bądź człowiekiem Wejdź na stronę: www.wiosna.org.pl
Aktualności do wolontariatu:
Wolontariat na oddziałach dziecięcych
Wolontariuszami są w głównej mierze uczniowie szkół średnich. Zapraszamy do współpracy pedagogów szkolnych.
Klub pacjenta
Chodzi tutaj o umożliwienie stworzenia miejsca spotkań, także po południu i w weekendy.
Potrzebujesz pomocy? Organizujemy pomoc domową. Rozpoczynamy realizację programu wspieranego finansowo przez Urząd Marszałkowski
Wolontariat biznesowy Misją programu jest pogłębianie dialogu pomiędzy środowiskiem biznesu a sektorem społecznym.
|
|
|
|
Wyobraźmy sobie rodzinę. Siedzą przy stole, bo jest impreza. Jakaś uroczystość. Dzwoni telefon. Brat nie dojedzie. Zginął w wypadku. Co się dzieje? Płacz, rozpacz, budowanie życia w zupełnie nowej sytuacji. Można inaczej – ostatecznie my żyjemy. Nic się nie stało. Pijmy i bawmy się, takie są zasady. Niech się nie zmarnuje. Kwestia wartości i rozumienia kim jesteśmy, dlaczego i po co żyjemy- jest podstawowa. Żużel to sport bardzo specyficzny, nawet niszowy. Uprawia go niewielka grupa zawodników. Kibice, którzy chodzą na zawody uważają się za znawców. Są wtajemniczeni. Stanowią pewien klan, rodzinę. Komentarze po zachowaniu w Gorzowie wskazują na to, że zarówno sportowcy, jak też ich fani mają swój sposób widzenia świata. Trwa przepychanka w stylu: oni zaczęli. To nie nasza wina. Śmierć kogoś bliskiego przestaje być ważna. Bo po prostu chyba człowiek nie jest wartością. Dla nas ważne jest to, że Łukasz po latach pojawił się na piłce. Szok. Wydawało się to niemożliwe. Sport, wzajemne relacje między ludźmi mogą mieć naprawdę dużą wartość.
|
|
|
Jak ważne jest znaczenie symboli, słów. Zobaczmy: co ci ksiądz dał za pokutę? 10 przykazań, Ojcze Nasz, Zdrowaś Mario, Pod Twoją Obronę. Niby normalne. A jednak – za pokutę dostajemy modlitwę. Modlitwa to rozmowa z Bogiem. Coś najpiękniejszego, co może spotkać człowieka Bardzo trudno jest potrafić się modlić. I oto okazuje się, że kontakt z Bogiem jest jakby za karę. Nagrzeszyłeś – to odpokutuj. Mętnie dla mnie brzmią tłumaczenia, że jest to wynagradzanie Panu Bogu. Jesteśmy za ciency, żeby wynagradzać. To już bardziej można zrozumieć, że ksiądz mówiąc: pomódl się – podnosi mnie na duchu. Daje nagrodę za to, że stanąłem w prawdzie. Ale jednak nazywamy to pokutą. Karą, którą trzeba odbyć. To nie przenośnia – taka jest mentalność, taka jest nasza wiara. Przecież pójście do klasztoru to zawsze był synonim pożegnania ze światem, w którym jest życie i wejście za drzwi zamykające drogę do świata. Dla mnie nie ma tu konfliktu. Są tylko różne drogi. Z tym, że jedną z dróg naznaczamy piętnem porażki, a drugą podążania ze szczęściem. Szczęście. Na ławce w parku w szpitalu siedzi starsza kobieta. W szlafroku. Jest ciepło. Mąż naprzeciwko. Masuje jej nogę. Chce pomóc, zatrzymać czy odwrócić czas. Chce mieć na kogo czekać. Mówić: nawet nie wiesz , jak dobrze jest wiedzieć, że jesteś. Miłość zupełnie inna niż z tabloidu. Miłość, której pewnie do głowy im nie przyjdzie nazwać pokutą. Chociaż inni może powiedzą: popatrz, jakie to nieszczęście. Starość i choroba.
|
|
Dyskusje o tym, czy wybrany hymn stadionowy przynosi nam dumę czy wstyd nie mają sensu. Może właśnie taka jest Polska. Prosta i nieskomplikowana. Jak testy, do których rozwiązywania przygotowywani są młodzi inteligenci. Oczywiście z nazwy. Burza wokół systemu kształcenia może być ożywcza. Tylko nie zmieni to faktu chwalenia się statusem setek tysięcy standardowych absolwentów. Zostaliście oszukani – słychać głosy mądrych profesorów. Jak to, przecież mamy dyplomy – słychać oburzone echo. Obejrzałem film „Wszystko o mojej matce”. I coraz bardziej jestem przekonany, że twórcy nie mają za zadanie opowiadania nam rzeczywistości, lecz malowania jej w obrazy pozwalające każdemu odkrywać swoje widzenie świata. Własne widzenie jest niewątpliwie trudniejsze, ale o czego mamy Ojca Mateusza, Komisarza Alexa i koko spoko.
|
|
|
W sobotę po południu w Tesco pustki. Pierwsze skojarzenie – przecież w Warszawie jest manifestacja w obronie wolności słowa, więc zapewne mieszkańcy tam pojechali. Diabeł co prawda podpowiada, że nie do końca mam rację – bo raczej stoją w kolejkach do nowej galerii, ale wiara odrzuca te niecne podpowiedzi. To przecież niemożliwe, by więcej ludzi z jednego miasta z własnej woli poszło do sklepu, aniżeli zdołano przywieźć z całej Polski w słusznej sprawie do Warszawy. W niedzielę w kościele ksiądz z Syberii. Chwali władze Rosji, tamtejsze media. Okazuje się, że w Wielkanoc była transmisja w telewizji. A media mówiły o uroczystościach religijnych. A na ulicach są bilbordy z przesłaniem Zmartwychwstania. Z żadnym tam zajączkiem czy kurczaczkiem. Ze zgrozą pomyślałem o klatce z kurczakami w naszym kościele, ale z ulgą odnotowałem, że już ich nie ma. Dowiedziałem się też, że prezydent Rosji podpisał ustawę czy może dekret o wprowadzeniu religii do szkół. Na koniec ksiądz z parafii dodał: najwięksi komuniści: Ziuganow, Putin, Miedwiediew mówią w mediach w Rosji, że człowiek bez wiary nic nie znaczy, że wiara jest podstawą. I kończy: a u nas?! Zobaczcie, kto nami rządzi. Tak nagle przeleciał mi przed oczami obrazek ze starych gazet, jak to prezydent Bierut prowadził pod rękę księdza w czasie procesji Bożego Ciała. Było na pewno inaczej. Może właśnie lepiej. Może tylko niepotrzebnie wypowiadać na wiecach i marszach te słowa o Rosji, która nas zabija i wypowiada wojnę. Przecież ich przywódcy wspierają kościół i wierzących. Telewizja robiła program o naszych działaniach w kierunku aktywizacji niepełnosprawnych. Jedną z form jest wolontariat. To ciekawe – chodzi o to, że niepełnosprawni pomagają innym niepełnosprawnym. A jeszcze ciekawsze – ci, którzy korzystają w domach nie za bardzo chcą o tym mówić. Wygląda to jak poczucie przyznania się do porażki – tak już ze mną źle, że muszę korzystać z pomocy niepełnosprawnych. Sposób widzenia świata jest w nas. Nie zmienimy tego budując autostrady. Media przynoszą informacje o dramatycznie niskim poziomie kształcenia. W Polsce większość ludzi po maturze idzie na studia, tylko nikt im nie powiedział, że to wielka ściema i sposób na życie organizatorów edukacji, a nie budowanie autentycznych zasobów ludzkich. Na osiedlu widzę, jak robotnicy po raz kolejny robią wykopy w miejscu, gdzie już było 7 razy zakopane. Robotnicy pracują dla firmy polityka i działacza społecznego, który chce pokazać światu receptę na wszystkie bolączki Gorzowa. I gromadzi wokół siebie podobnie wierzących. A poza tym byłem w Warszawie. Spotkanie ludzi mających wprowadzać społeczeństwo obywatelskie. Nie wytrzymałem i trochę wcześniej uciekłem. A szkoda, bo było już tylko ciekawiej. Dostałem na maila projekt porozumienia na rzecz rozwoju społecznego, który tam wypracowano. Dwa dni debaty nad oczywistością. Wniosek – nie za bardzo nadaję się do demokracji. A do stylu rosyjskiego – mimo takich zachęt – nie do końca jestem przekonany. Czyli – jak żyć?
|
|
|
Przez chwilę jechałem obok prawdziwego czerwonego ferrari. Ile mogła trwać chwila? Tyle co moment ruszenia spod świateł. Nawet jednak tak krótki czas pozwala na obserwację i korzystanie z wrażeń. W przypadku ferrari jest tak, że nie liczy się tylko pierwsze wrażenie, choć jest istotne. W przypadku ludzi z trudnościami w funkcjonowaniu ważniejsza jest umiejętność diagnozy i wyciągania wniosków. W przeciwnym razie do pracy z ludźmi nie byliby potrzebni specjaliści tylko odczuwacze wrażeń. Kilkanaście dni temu powiedziałem, że pani rekrutująca ludzi do ochrony nie zna się na tym i popełnia błąd. Co pewnie szybko wyjdzie na jaw. I wyszło. Wcale się z tego nie cieszę. Wątpliwości budzi jednak brak reakcji na moje słowa otaczających mnie specjalistów. Przeważyło zapewne przekonanie, że przecież ona zatrudnia, to wie co robi. Otóż nie. To my mamy wiedzieć kto i dlaczego może w danym miejscu pracować. Eksperymenty, że może się uda – kończą się zbieraniem kolejnych negatywnych doświadczeń. A samo przekonanie o własnych umiejętnościach nie doprowadzi nas nawet do kontaktu z ferrari. Nie mówiąc o ruszeniu spod świateł. |
|
|
Kiedy ogląda się Pana Tadeusza po raz kolejny, można zwrócić uwagę na pewne szczegóły. Mnie ostatnio uderzył powtarzany krzyk Maćka granego przez Bińczyckiego: o głupi wy, głupi. Myślę, że w tym momencie aż prosi się powiedzieć klasycznie szkolne: Mickiewicz wielkim poetą był. Zamiast brać się do pracy i myśleć o przyszłości polska szlachta żyje dawnymi przewagami i snuje plany nie przystające do życia. Głupota w tym wypadku bolała, bo leżeli powiązani jak stado baranów przez odwiecznych wrogów Moskali. Można powiedzieć, że przynajmniej walczyli. Że chcieli się pokazać. Co prawda walczyli ze sobą zamiast z wrogiem, ale zawsze. Jeżeli na tym ma polegać polskość i patriotyzm to cel osiągnęli, a Mickiewiczowi pewnie należałoby się przyjrzeć. Czy aby był Polakiem? Przecież Litwo ojczyzno moja. A ten koncert Żyda Jankiela.
Dzisiaj po wystąpieniach i manifestacjach możemy jasno powiedzieć: zdrada była. Bo jeżeli do prezydenta, premiera, członków rządu krzyczy się: zdrajcy i nikt nie reaguje, to znaczy, że krzyczący mają rację. Dla mnie zdradą jest co innego: pokazanie słabości państwa, które nie potrafi zareagować. A być może słowo to nie jest już dzisiaj niczym nadzwyczajnym. Mógł być też braterski zamach skoro ofiary wymieniono w porządku- najpierw nasi, potem wasi.
A propos stereotypowego widzenia rzeczywistości. Mówi się, że jest dyskryminacja płci i kobiety mają trudniej już na starcie. Od dzieciństwa. Tymczasem badania psychologii rozwojowej mówią, że matki zdecydowanie więcej czasu poświęcają na mówienie do córek niż synów. Skutek jest taki, że dziewczynki mają lepsze słownictwo i znacznie ułatwiony start edukacyjny niż chłopcy. W tym wypadku rozwój nie wynika ze specyfiki płci, budowy mózgu, ale wpływu otoczenia. Stereotypy jednak pociągają, bo można schować się w tłumie.
|
|
|
Groby Pańskie w kościołach mają symbolikę. Do końca nie wiadomo dlaczego, bo przecież znakiem chrześcijaństwa jest pusty grób. I wiadomo dlaczego – bo religia jest traktowana jako sfera kultury, psychologii, wpływu i oddziaływania na człowieka. A nie sfera wiary, że to, co teraz – to tylko epizod, przejście. Tak więc na grobach buduje się system funkcjonowania społecznego. Ludzie się do tego przyzwyczaili i nic dziwnego, że śmierć jest doskonała okazją do budowania zasad życia. Ziemskiego, nie wiecznego. W jednym z kościołów napis: Kainie – gdzie jest twój brat? Oczywiste odniesienie do zabicia prawdziwych Polaków w samolocie. Co prawda znaleźli się w tym samolocie również nie do końca prawdziwi Polacy bo wywodzący się z komuny i nie jedynej partii, ale to tylko szczegół . Oni widocznie mieli uwiarygodniać zamach. W kościele jest odniesienie do Biblii. Proszę – więc ci, co umieszczają napis , wierzą w Biblię. Można się czepiać, że nie do końca. Bo już słowa o miłości, wybaczaniu, kochaniu nieprzyjaciół idą na bok. Wiadomo dlaczego. Przecież jesteśmy wybrani jako pomocnicy Boży. Ludzie są źli. Robią Pana Boga w konia, to musimy działać. Gdyby Bóg wiedział jak dzisiaj będą atakować Jego wierne sługi, to by takich słów kiedyś nie mówił. Co prawda zabili Go ci najwięksi wybrańcy, ale to przecież nieważne. To my jesteśmy prawdą, drogą, życiem. Przecież to dzięki nam przetrwały wartości. Dbamy o życie. Dbamy o to, by zabijać tych, co nie dbają. Bez nas nie istniałby Kościół . A bez Kościoła my. Tylko czy naprawdę jesteśmy bliżej Nieba.
|
|
|
Na czym polega korzystanie z Internetu? Można się przekonać po dokonaniach naszych uczestników. Nina poproszona o opisanie oferty biura podróży wchodzi na stronę, robi: kopiuj i wklej i mamy gotowca. Czyli to samo, co na stronie internetowej bez skonsolidowania informacji i wyciągnięcia wniosków. Jest to tylko częściowa umiejętność korzystania z Internetu. O tym, że tak jest przekonują Anka i Artur. Ponieważ ksiądz proboszcz ma imieniny doszli do wniosku, że trzeba mu złożyć życzenia od warsztatów i dać kwiaty. Życzenia oczywiście znaleźli w Internecie. Czytam: na progu twojej kapłańskiej drogi… Pięknie, tylko coś nie tak. Ksiądz proboszcz już trochę czasu jest kapłanem, choć może to i próg jego drogi. Człowiek się przecież rozwija. Mówię Ance, że to są takie życzenia dla księdza, który dopiero co został księdzem, czyli dla księdza prymicjanta. Nie do końca trafia, ale przyjmuje sugestię, żeby skreślić ten próg i zacząć od : życzymy ci. Nawet jak nie wykreślili, to tragedii nie ma. Mogło być przecież gorzej, np. : u kresu twojej drogi kapłańskiej. Tak więc Internet mamy opanowany, ale jest trochę problemów z odpowiednim korzystaniem. Jesteśmy tutaj w wielu wypadkach na progu drogi.
|
|
|
W kolejce do sanatorium trzeba czekać nawet 1,5 roku. Takie alarmujące dane. I od razu wyjaśnienie: to kwestia szczególnych upodobań oczekujących. Jak jechać to już co najmniej do Ciechocinka czy Kołobrzegu. Traktują sanatoria jak wczasy – mówi z oburzeniem przedstawiciel NFZ. Trudno się dziwić – człowiek się przyzwyczaja. To samo jest z turnusami rehabilitacyjnymi. Gdzie mają jechać niepełnosprawni – wiadomo – nad morze. Ścisk, tłok, brud, smród. To są oczywiste zalety zdrowotne dla niepełnosprawnych pod np. pod względem intelektualnym czy psychicznym. Nikt się nie dziwi. Narasta tylko poczucie niezadowolenia, że nie wszyscy mogą za każdym razem. Taki system. Podobnie jak przyjmowane strategie wyjaśniające dziwne zachowania. On może uderzyć, pobić, opluć, wyzywać. Bo przecież chory. On może kłamać, kraść, oczerniać , nic nie robić – taka choroba. Trzeba zrozumieć. System wcale nie wymyślony przez Brukselę , którą tak chętnie się zasłaniamy tłumacząc biurokratyczne paradoksy. W tym kontekście dowcip z czasów, kiedy u nas jeszcze nikt nie słyszał o Brukseli. Otóż na międzynarodowym sympozjum postanowiono zmienić sposób picia alkoholu. Zamiast doustnie – dowcipnie czy też raczej jeszcze inaczej. I przedstawiciele naszego kraju zaprotestowali przedstawiając następujące argumenty: po pierwsze – jak w takiej nowej sytuacji picia przepić bruderszaft; po drugie – jak przegryźć ogórkiem; po trzecie – jak chuchnąć żonie po powrocie do domu. I zostało jak jest.
|
|
|
Słowa. Na tablicy powieszonej na płocie reklama: ktoś wykonuje drewutnie. Brzmi to całkiem nieźle i niesie wyobraźnię. Do końca nie wiem, co to jest drewutnia, ale słowo wraca gdzieś z zasłyszenia w dzieciństwie czy z przeczytanych książek. A może to zupełnie normalne miejsce w dzisiejszym świecie - drewutnia. Kiedyś mówiło się: idę do trzeciego pokoju, albo siedzi w pokoju z telewizorem lub na stryszku. Dzisiaj mamy salony, aneksy, garderoby. Przyjmując słowa przyjmujemy styl. Narzucony przez otoczenie. Dla mnie takim dosyć dramatycznym przeżyciem była podsłuchana kiedyś rozmowa dziewczyn na targowisku pod Gubałówką. Wszystko kręciło się wokół pieniędzy. Na drodze od Białego Dunajca stoją chłopy z tabliczkami: wolne pokoje. Potrafią tak przestać cały dzień. Nie idą do siana, do pola. Nie idą budować, bo już wszystko pobudowane. Teraz czas zarabiać. Opiewana śleboda czyli wolność to nie jest już życie zgodne z naturą, honorem. Honor to wyprowadzenie w pole urzędników czy gości przyjeżdżających na pokoje. W Tygodniku Podhalańskim zawrzało po rewolucji Magdy Gessler, która miała obrazić górali. Pokazać, że są pazerni i nie szanują nawet swoich kobiet. Nie przepadam za rewolucjami ani udawanymi autentyczność scenkami, ale coś w tym jest. Człowiek, który nie potrafi patrzeć w siebie gubi się w świecie. Nie ma własnych wartości, a te naśladowane – nie są swoje. Najbardziej oczywistym przesłaniem , że samo otoczenie, warunki zewnętrzne to zdecydowanie za mało, jest prawda z Ewangelii. Słowo przyszło do swoich a swoi go nie przyjęli. Nie można było lepiej przygotować przyjścia. A mimo to… Chyba jest teraz kolejny dzień młodych. I z tego co słyszę, nasi niepełnosprawni też się wybierają. Może usłyszą słowa: Bóg was specjalnie kocha, bo jesteście niepełnosprawni. Cierpicie, a to znaczy, że współuczestniczycie w cierpieniu Boga. Tylko w takim razie po co było Zbawienie? Nie zgadzam się z tym, że niepełnosprawność jest darem. Może być znakiem dla innych, szansą na refleksję. Ale nie zwalnia z człowieczeństwa, z konieczności zdobywania i poznawania siebie. Takie jest zadanie każdego człowieka. Warto o tym myśleć, bo nie jesteśmy tacy sami, nie jesteśmy masą. Na schodach pojawia się facet. Z torbą, czuć alkohol. Pytam i słyszę odpowiedź. Szukam detoksu. A międzyczasie robi wszystko, by dogryźć pani, która stoi przy drzwiach . A co się pani patrzy, co za baba, co cię obchodzi czego chcę. Przypuszczam, że pani uniesiona przekonaniami o własnych zdolnościach mediacyjno – negocjacyjnych zagaiła. I spotkała się z ripostą, a może nauką, że nie ma jednej recepty na relacje.
|
|
|
Andrzej Seweryn po teatrze na żywo powiedział, że Szkoła Żon jest dla niego sztuką polityczną. Bo pokazuje dążenie do stworzenia sobie człowieka na swój obraz. Obraz podporządkowujący człowieka, który ma być z nami. To samo robią politycy. Znamy to z historii i teraźniejszości. Nie trzeba sięgać po ideologie. Tak naprawdę to ciekawiej byłoby szukać człowieka, który się od nas różni. Życie z sobą samym bywa raczej nudne. Mimo przekonania o swojej wyjątkowości. Wydaje się, że wszystkie wojny polityczne i obrzucanie się błotem mają takie podłoże. Inni są inni. Można powiedzieć, że w dużej mierze język agresji i podejrzeń, to spora przesada. Z drugiej strony – patrząc na działania wybrańców otaczających premiera – trudno się aż tak dziwić. Czytam w gazecie, że pani poseł załatwiła pociąg jadący wygodniej z Gorzowa do Warszawy. Będzie więcej pasażerów korzystać – bo z Gorzowa bardziej po drodze do Poznania niż Bydgoszczy. I tak sobie myślę, że przecież to skandal. Firma mająca zarabiać pieniądze ma to gdzieś i dopiero interwencja pani poseł zmienia myślenie. A w tej firmie są ludzie związani politycznie z panią poseł. Trąci to wielką ściemą. Słyszymy deklaracje o wolności, deregulacji, zmniejszaniu absurdów biurokratycznych. I jednocześnie czytam opinię wydaną przez polityka z obozu rządzącego, który jest teraz urzędnikiem , ale przecież głównie dzięki temu, że ma koneksje polityczne. Czytam: w opisie we wniosku brak informacji o lokalizacji biura projektu na terenie województwa lubuskiego. To skutkuje odrzuceniem wniosku. Ciekawostką jest to, że wniosek składa gmina leżąca w województwie. To chyba oczywiste, że i biuro będzie w województwie. Chyba, że gminę przeniosą do innego województwa. I co wtedy? Urzędnik pragnący mieć tak wszystko uporządkowane – tego nie przewidział. Poziom zbiurokratyzowania i antyhumanistycznego nastawienia jest po prostu koszmarny. Wynika to oczywiście z wewnętrznych przekonań ludzi, że tak trzeba. Im więcej zapiszemy na papierze, tym będziemy się czuć bezpieczniej. Im więcej procedur – tym lepiej. Nie sprawdza się to jakoś ani przy budowie stadionów, ani autostrad, ani funkcjonowania kolei. Zmiana świata nie zależy od zmiany przepisów czy otoczenia, tylko ludzi. No, ale mamy ten problem, że bardzo chcemy zmieniać ludzi na swój obraz.
|
|
| << Start < Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Następna > Ostatnia >>
| | Wyniki 1 - 11 z 609 |
|
|
|